Kochany pamiętniczku... To głupie. Dziennik, notatka pierwsza... Też nie... Wpis pierwszy, dnia... Cholera by to... A może... Dzisiejszy dzień minął... Fajnie. Prawie... Kurde. Trzeba będzie chyba wyrwać stronę, bo strasznie pokreślone. Kto to w ogóle wymyślił, żeby pisać pamiętniki!? Myśl, myśl! Po co mi ten pamiętnik? Ja wszystko pamiętam. A jak czegoś nie pamiętam, to widocznie nie było na tyle ważne. Z drugiej strony reklamy doskonale pamiętam, ale to przez te ich wstrętne techniki manipulacyjne. Świnie. Mieszają ludziom w głowach, a potem mamy takich polityków, zamiast normalnych, myślących ludzi. O! Już pół strony! Jakoś poszło. Dobra, to dalej. Obudziłem się blablabla... nudy. W szkole.. Nudy. Chociaż nie, sprawdzian był z matematyki. Chyba dobrze mi poszło, głównie dzięki Siv, która naprowadziła mnie na dobrą drogę. Sivra Dahan. Jej chyba nie zapomnę. A jeśli? To moja przyjaciółka, właściwie siostra z innej matki. I innego ojca. Nie może znieść, że urodziłem się godzinę wcześniej. Heh, kochana jest. Co tam jeszcze... Niedługo Powołanie. Trochę się boję, ale jestem dobrej myśli. Alex (mój kumpel ze szkoły) nie może zrozumieć co w tym fajnego. Przecież on będzie musiał myśleć, próbować, liczyć się z porażkami, a ja po prostu się dowiem w czym jestem najlepszy i co powinienem w życiu robić. Zawsze mogę robić coś innego, ale to do czego zostałem powołany będzie wychodzić mi najlepiej i będzie dawać mi najwięcej satysfakcji. I to wcale nie zabija mojej wolności, bo... mogę robić cokolwiek innego. Nie ma nakazu. "Ty umiesz świetnie uzdrawiać, sio do szpitala". Przecież jak ktoś umie uzdrawiać, ale mdleje na widok krwi, to raczej szpital nie jest najlepszym miejscem dla niego, nie? Tak czy siak ciekawy jestem co ja robię najlepiej poza tym, że wszystko. Wczoraj za pierwszym razem udało mi się za pomocą Talentu zaparzyć herbatę dla kuksiaka. To znaczy pana dyrektora. Jakaś kobieta się u niego piekliła o nic właściwie. Nieźle mnie zaskoczyło jak pan B. powiedział o tym ćwiczeniu. Dobrze, że sam wsadził torebki, bo nie wiem czy dałbym radę jednocześnie bawić się wodą i podnosić torebki. Ciężkie może nie są, ale... W każdym razie herbata bez problemu, trochę ćwiczeń i będę robił sobie pizze bez wstawania z fotela! Tak, może kiedyś...
Nie wiem co jeszcze napisać, ale coś by się przydało, bo trochę mało. To Siv poleciła mi pisanie pamiętniko-dzienniko-notatniko-tego-czegoś. Ponoć fajna sprawa jak się to dziesięć lat później czyta. Poza tym nie mam co robić, bo Alex się uczy na poprawę, Siv coś tam z mamą robi, a mój brat włamuje się do komputera ministerstwa obrony. Naprawdę, pan B. nie potrafi w takim stopniu manipulować przedmiotami, w jakim on manipuluje plikami. As swój dzień zaczyna od włamania się na strony 3 rządów, a potem zostawia im linki jak się obronić przed takim włamaniem. Skubany ma dopiero 15 lat a już takie akcje odstawia. Jak go kiedyś złapią, to chyba będzie najcenniejszym człowiekiem świata, a poszczególne państwa będą toczyć wojny o niego. Nie przypomina takiego stereotypowego maniaka. Chyba nawet nim nie jest. W końcu wychodzi dość często z kolegami, chodzi czasem na jakieś imprezy, ogólnie jest normalny. Mniej lub bardziej.
Od jakiegoś czasu nasza organizacja szuka gościa imieniem Mirrin. Usunął sobie znak i jest superniebezpieczny. Tak przynajmniej mówią. Ja tam w to nie wierzę - chciał się wypisać z organizacji i tyle, a że innego sposobu nie ma, to go sobie usunął. Ciekawe jak to zrobił? Podobno nawet amputacja ręki sprawia jedynie, że znak pojawia się na innej części ciała. W każdym razie, gdyby był taki niebezpieczny, to dawno wymordowałby pół świata. A nie wymordował, więc zdaje się być w porządku. Kiedyś go znajdę. O ile tylko moim powołaniem nie będzie siedzenie w miejscu. Kurde... Niby nie ma się czego obawiać, ale jednak się boję. Co jak dostanę jakieś dziwne, utylizację śmieci czy coś? Nie wiem nawet czy takie jest. Ponoć zawsze dostaje się najlepsze. Ciekawe jakie dostał Mirrin? Jeśli go spotkam, to zapytam. Ciekawe jakie dostanie Siv?
Na dzisiaj koniec. Następnym razem zaczynam pisać przed północą, to może nie zasnę z długopisem w ręku. Papa pamiętniko-dzienniko-notatniko-to-cosiu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz