piątek, 23 lipca 2010

-Ehh.. Co za dzień - pomyślał Xeras otwierając drzwi do domu.
-Cześć! - krzyknął u progu.
-Cześć! - usłyszał z kuchni.
-Jak minął dzień? - zapytała matka, gdy przyszedł zobaczyć co będzie na obiad.
-Jak zwykle ciężko, mamo.
-No na pewno - uśmiechnęła się promiennie.
Odpowiedział nieco mniej promiennym uśmiechem i poszedł do swojego pokoju.
-GDZIE MÓJ MP3?! - wrzasnął na cały dom.
-W szafce! - usłyszał z drugiego pokoju.
-Jak już używasz, to chociaż odkładaj na miejsce.
-No tak..
-Ale z bateriami to przesadziłeś!
-Wyczaruj sobie nowe!
-Ha-ha! Bardzo śmieszne, boki zrywać normalnie!
-Spokój! - usłyszeli z kuchni.
Włączył komputer i zaczął słuchać muzyki. Uwielbiał muzykę, od zawsze była obecna w jego życiu. Mógł się w niej zanurzyć i odpłynąć do innego świata.

Odkąd się urodził, wiele się zmieniło w jego domu - stać ich było na większe mieszkanie, psa, kota, ogółem życie na wysokim poziomie. Byli teraz traktowani z szacunkiem. Wszystko dzięki jednemu dziecku, które kilku starców wzięło ze sobą niedługo po narodzinach, by następnego dnia oddać z dziwnym znakiem na ręce. Żadnych zobowiązań, żadnych wyrzeczeń, same profity. Nawet ten znak ich nie przerażał, bo już widzieli ludzi z czymś takim. O ich umiejętnościach krążyły opowieści, z których większość wydawała się kompletną bzdurą. Przynajmniej do czasu, gdy własny syn opowiedział czego się nauczył. Nakazu utrzymywania tajemnicy nie było, jednak niewiele osób słyszało, co potrafią "ludzie ze znakiem", a jeszcze mniej dawało w te informacje wiarę. Przeważnie tym, którzy widzieli "innych" w akcji, niedane było opowiedzieć co widzieli. Poza tym "ludzie ze znakiem" lubią tę aurę tajemnicy i niebezpieczeństwa, więc często usuwają z pamięci przeciwnika wspomnienia o walce.

-Szybciej, bo się spóźnisz!
-Spokojnie mamo, zdążę.
-Tylko nie używaj tych swoich skrótów. Pamiętasz co było ostatnio?
-Tak, pamiętam... - odpowiedział nieco zirytowany - zresztą to był zwykły pech! - dodał.
-No już, nie burz się tak - uśmiechnęła się do niego z miłością. Xeras odwzajemnił uśmiech. Chwilę potem wyszedł z domu i skierował się do wysokiego budynku na obrzeżach miasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz