środa, 21 lipca 2010

-Słuchaj.. jak się zdenerwuję potrafię być bardzo nieprzyjemny, zresztą wiesz.. i teraz sobie pomyśl, co robiłem Tobie, którą kocham, będąc zdenerwowany, a co zrobię jemu, którego delikatnie mówiąc nie lubię, będąc zdecydowanie wkurwiony... I żadna jego przeszłość i inne duperele nie mają znaczenia, bo to co w sobie trzymam jest przerażające nawet dla mnie, który powinien być z tym oswojony po tylu latach. Trzymam w sobie ogromne zło i uwolnienie go, to kwestia przełączenia jednej dźwigni. Cena jest spora, bo staję się zupełnie kimś innym, można powiedzieć demonem, który delektuje się bólem i cierpieniem innych. Jednak dla Ciebie jestem w stanie nawet go wypuścić i pozwolić by siał zniszczenie. Musisz też wiedzieć, że są tylko dwa sposoby, żeby go zatrzymać. Pierwszy jest dość oczywisty - to moja śmierć. Demon zginie, bo jest związany z moim śmiertelnym ciałem. A ja razem z nim. Drugi sposób, to ponowne zamknięcie go w klatce, ale to możesz zrobić tylko Ty i nie będzie to łatwe...

Nie mogła wykrztusić z siebie słowa. Patrzyła tylko na niego nieprzytomnym wzrokiem i próbowała cokolwiek pojąć. On bredzi czy naprawdę ma zamiar wypuścić jakiegoś demona? Demona?! O co tu chodzi?


****

Dwóch umięśnionych, młodych mężczyzn stało pod murem przy alejce. Mieli ogolone na łyso głowy, ubrani byli w luźne spodnie i bluzy. Rozmawiali i co jakiś czas wybuchali szyderczym śmiechem. W pewnym momencie jeden z nich zauważył młodego chłopaka idącego alejką.
-Ej, Kaz! Zobacz no! Wygląda na dzianego.
-Hehe! Myślisz, że wielkodusznie podzieli się z biedniejszymi?
-Jak ładnie poprosimy... - uśmiechnął się złowieszczo Zi.
Chłopak zbliżał się nieświadomy niczego, a Zi obmyślał już co zrobi z pieniędzmi. Nagle poczuł szarpnięcie za rękaw.
-Co? - syknął
-Nie stary... To nie jest dobry pomysł.
-Czemu? - zapytał zaskoczony Zi.
-Popatrz tam - wskazał na chłopaka.
-Co? Gdzie? Gliny? Od kiedy dygasz się pał? - zaśmiał się wyzywająco.
-Nie o to chodzi. Patrz na jego rękę.
-O kurwa! - na jego twarzy pojawiło się przerażenie.
Chłopak przeszedł obok nich jakby nigdy nic.
-Kurwa, stary! Życie mi uratowałeś! - powiedział Zi, gdy tylko chłopak się nieco oddalił.
-Nam obu, debilu.
-No ja pierdolę. Powinni je nosić w jakiś widoczniejszych miejscach!
-Słyszałeś, że potrafią czytać w myślach?
-Taa, jasne. Gówno prawda.
-Ale Zenka jeden mało nie zapierdolił.
-Dobra, nieważne. Spadamy.
Obrócił się i na jego twarzy znów pojawiło się przerażenie - chłopak stał tuż przed nim.
-Gwoli ścisłości, co prawda nie każdy z nas, ale posiadamy zdolność czytania w ludzkich myślach. Niektórzy także w zwierzęcych, więc pewnie by się z Wami, szanowni panowie, dogadali. Dobrej nocy życzę.
I odszedł zostawiając ich w niemym osłupieniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz