Jak to było? Przypomnij sobie! Uczyłeś się przecież! - mówił do siebie w myślach.
-Hej! - koncentrację zakłócił mu znajomy głos.
-Eee.. Cześć Siv. - starał się zabrzmieć naturalnie.
-Nie starasz się przypadkiem...
-Co? Nie, nie. Ja tylko.. Zamyśliłem się - z całych sił próbował brzmieć przekonująco. Jednak ją niełatwo było oszukać. Zwłaszcza komuś, kogo znała właściwie od urodzenia.
-Ahaaa... - spojrzała wymownie na przestający powoli błyszczeć znak na jego ręce.
Nic nie odpowiedział. Zmieszał się jedynie i rozpaczliwie szukał sposobu na wyjście z tej sytuacji.
-Co tam u Ciebie? Te "msze" już mnie trochę nudzą. - spróbował zmienić temat Xeras.
-W porządku. - popatrzyła na niego groźnie. Po chwili oboje wybuchli śmiechem.
-Może się pośpieszmy, bo jak będziemy tak stać zamiast iść - mocno zaakcentowała "iść" - to nie zdążymy.
-Myślę, że to dobry pomysł.
-Przygotowany na jutro?
-A co jest jutro?
-No tak. - westchnęła - no co jest jutro? Podpowiem, że zaczyna się na "s".
-Jutro?!
Zaśmiała się.
Znał ją od zawsze. Ich matki były w sąsiednich pokojach w szpitalu. Nieczęsto się zdarza, żeby u dwojga dzieci urodzonych w jednym szpitalu i niemal w tym samym czasie rozpoznano Talent. To mógł być niezwykły zbieg okoliczności lub dowód, że Utalentowanych jest coraz więcej. Ich przypadek był przedmiotem wielu dyskusji wśród najwyższych władz. Nieznane było źródło Talentu, po prostu niektórzy potrafili więcej niż inni. Dzięki znakowi umieszczanemu na ręce byli w stanie kontrolować swoje zdolności, które bez niego często stawały się przekleństwem. Jednak była też druga strona medalu - znak częściowo je osłabiał. Z jednej strony pozwalało to na łatwiejsze wpasowanie się w społeczeństwo, z drugiej wielu nie podobało się takie ograniczanie możliwości.
-No, dotarliśmy. - powiedział spoglądając na wysoki budynek o granatowych ścianach. Gdyby był nieco niższy, mógłby uchodzić za magazyn lub stodołę. Z zewnątrz nie wyróżniał się niczym specjalnym. Wewnątrz była aula, z której wychodziły niezliczone ilości korytarzy, niektóre prowadziły na górę, inne na dół. Na dole znajdowały się sale ćwiczeniowe przypominające zwykłe sale lekcyjne, w których młodzi Utalentowani uczyli się używać i kontrolować swoje zdolności.
-Coś tłoczno się zrobiło.
-Faktycznie dziwne. Ciekawe co się stało.
-Nadal nie ujęto Mirrina. Radzimy zachować ostrożność i natychmiast powiadomić władze, jeśli ktoś go spotka. - usłyszeli po wejściu do środka.
-Gość pewnie uciekł i żyje sobie spokojnie gdzieś na krańcu świata robiąc co chce - szepnął Xeras.
-No właśnie.. Robi co chce, jest całkowicie poza kontrolą. Xeras, przecież on usunął sobie znak! Nie wiadomo do jakich rzeczy jest zdolny! - oburzyła się Siv.
-W sobotę odbędzie się Rytuał Powołania, zapraszamy rodziny i przyjaciół młodych Utalentowanych.
-Już? Myślałem, że będzie później - powiedział zaskoczony Xeras.
-Faktycznie dziwne, zazwyczaj jest pod koniec roku, a nie latem. - odparła Siv.
-Przypominamy też, aby ze względów bezpieczeństwa młodzi Utalentowani nie korzystali ze swych zdolności bez opieki Doświadczonego.
Siv znów spojrzała z dezaprobatą na Xerasa, który starał się zrobić najsłodszą minę na świecie, mając nadzieję, że jakoś złagodzi to jej gniew.
-Dziękujemy za przybycie i prosimy o przekazanie informacji nieobecnym.
-No.. To ogłoszenia parafialne za nami. Do zobaczenia po ćwiczeniach.
-Pa pa Xeras. - powiedziała, po czym rozeszli się do swoich sal ćwiczeniowych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz